Słucham. Włącz jak chcesz. Ja bym włączyła.
***
Zapanował u mnie taki dziwny czas. Może to ta jesień. Może to ta zima. Może to jeszcze coś innego. W każdym razie coś sprawia, że staję się małą dziewczynką tańczącą pod wielkim baobabem. Mam na sobie wymarzone muślinowe fałdki. Kręcę się bez opamiętania ze wschodu na zachód. Przystaję. Patrzę do góry, próbuję dostrzec czubek, którego nie widać..
Teraz inna kartka..
Tym razem jestem pod innym drzewem.. Siedzę, obejmuję rękami kolana, muślinowe fałdki spływają lekko na ziemię.. Coś nie daje mi spokoju. Coś sprawia, że ręce nie są wyciągnięte do góry, a nogi nie plączą się, nie krzyżują.. Pośród tylu tańczących mnie ta jedna jest jak czarna owca w stadzie. Jak brzydkie kaczątko wśród łabędzi. Jest. Była. Będzie?
“Jaki duży baobab..” – myślę. “Co będzie jak się na niego wdrapię? Pewnie można zobaczyć z niego wszystko, co się zapragnie.. Zechcę zobaczyć tamto miejsce, to zobaczę. Będę mogła spróbować dotknąć tamtego miejsca. Ale czy nie spadnę?! Przecież ten baobab jest taki duuży.. A ja taka mała. Zawieje wiatr i nie będzie nikogo, kto mnie przytrzyma. Będę tam całkiem sama. Nie będzie nikogo oprócz mnie. Będę całkiem sama.. No ale przecież.. To przecież mój baobab.” – dociera do mnie.
Dziewczynka w muślinowej sukience wciąż stoi przy ogromnych korzeniach. Nie boi się iść wyżej. Po prostu nie czuje jeszcze takiej potrzeby. Nie ma jeszcze tej osoby, która by ją tam pociągnęła. Wzięła pod rękę i powiedziała “Chodź, tam jest fajniej!”. Za chwilę dziewczynka pójdzie dalej. Sukienka wciąż będzie muślinowa, jej ręce wciąż będą wesoło kręcić się w okół głowy. Czasem przysiądzie, złapie się za kolana, zwiesi głowę i zamyśli. Zatęskni. Zapragnie. Ale znajdzie w sobie dość siły, by wstać i swój taniec zacząć od nowa.
Nowa kartka.
Dziewczynka tańczy. Muślin dookoła niej. Baobab nad nią.
Widzisz?
Wszystko jest w porządku..
-
« Główna
-
Kategorie
-
Archiwa