Otworzyłam okno. Dotknęłam wilgotnej dachówki. [Bo teraz mieszkam tuż pod niebem, wiesz?] Poczułam swoimi tak mocno ukrwionymi opuszkami jej chropowatą powierzchnię. Podniosłam wzrok. Nad drzewami nie było już tej łuny, co niedawno. Choć ta, co zawsze jest, była. Reflektory wyświetlające jakiś kościół aż do samego nieba i dziś traciły się w nocnych, brunatnych chmurach.
Drzewa okropione deszczem szczelnie zasłaniają mi widok. Nie widzę, choć bym chciała. Co zabawne, ilekroć spojrzę prze lewe ramię, widzę pusty oświetlony placyk. Z jednej strony ograniczony ogromnym szarym klockiem, z drugiej kilkoma drzewami i jakimś dziwnym płotem, a z trzeciej.. Z trzeciej to nie wiem, bo nie widzę. Zasłaniają mi ogromne rury i kilka niewysokich ścian połączonych dachem. Co jest w tym zabawne? Zabawne jest to, że uswiadomiłam sobie, że to właśnie za tym placykiem, gdzieś tam, jest to, na co chcialam popatrzeć, gdy otworzyłam okno.
Odgrodzona ulicami, budynkami, drzewami patrzę na to, czego nie widzę. Niby blisko, a jak daleko.
Ilekroć spojrzę wieczorem w stronę okna, mój wzrok automatycznie kieruje się w stronę tego placu. Raz nawet zwróciłam na niego uwagę, patrząc w zupełnie inną stronę.
Jak to możliwe?
Pewnie dlatego, że jest oświetlony światłem z jednej jedynej latarni. Jest też druga, ale ta zostawiona sama sobie, przestała świecić.
Siedzimy i patrzymy. Ty być może przeglądasz kalendarz, podnosisz doniczkę, kroisz kupiony wczoraj chleb, czkeasz aż zaparzy ci się herbata. Szukasz szczęścia po prostu. Ja staram się nie spać. Chcę czuwać jak najdłużej. Wiem, że kiedyś się opłaci. Wiem?
***
zamykaj oczy
aby zobaczyć
śnij
aby się budzić
upadaj
aby powstawać
uciekaj
by wracać
do ludzi
Mateusz Kurcewicz
P.S. Powtarzam, bo lubię.
2 Komentarze
znalezienie ciebie trudne nie było ;)
oo jak miło :)
dziwne by było, jakby trudno było mnie znaleźć ;)