Mam za oknem sowę. Dokładnie to ona siedzi sobie gdzieś w starej wieży ciśnień, bądź bliżej i piszczy. Tak, piszczy. Wydaje z siebie takie długie, przeciągłe “iiiiiiiii”. Może nawołuje, może czeka. W każdym razie od dwóch dni każdy, kto chce, może posłuchać koncertu na jeden smyczek. Pi-iiiiiiii-szczący koncert.
Nie umiem ufać. Chcę i nie potrafię. Zaskakujące, jak różne wydarzenia potrafią zmienić człowieka, wpłynąć na jego umysł i psychikę. Staram się, a nic mi z tego nie przychodzi. Co przychodzi, to moment, w którym chcę znaleźć się w innym miejscu i czasie. .. Staram się wmówić sobie, że tak nie jest. Że jest tych kilka osób, którym na mnie zależy i – że pieprzę głupoty.
Haha. Napisałam kilka linijek tekstu. Ale go skasowałam! Bo musiałabym ten post okrasić hasłem.
Nie wiem. Bez sensu ten post. Jest godzina 23:47, a ja w poczuciu zdrady, zawodu, niespełnionych oczekiwań i braku nadziei na interesujący dzień jutrzejszy siedzę i piszę te bzdury. Nie czytajcie. To nie jest post, który można by uznać za ciekawy. Jest to po prostu odzwierciedlenie wewnętrznego chaosu autorki, która jak do tej pory popełniała więcej błędów, niż niebłędów. Trę oko, rozmazując tym samym lichy makijaż, który dziś na szybko zrobiłam. Dzień niby udany. Sprawy zalatwione, pieniądze wydane, rzeczy na wyjazd kupione. Mam litr “bezzapachowej” terpentyny. Czegóż można chcieć więcej? Odebrałam nawet prace z egzaminu. A. I profesor z mojej nowej uczelni, której studentką będę od października, życzył mi powodzenia. Podnoszące na duchu.
Bo dostałam się na studia. Ale nie wiem czy to jest potrzebne do napisania, bo czytać ten post będą zapewne osoby, które o tym wiedzą. Ale cóż. Dostałam się na studia. Ale nie było z kim oblać sukcesu. Miało być tyle spotkań, a nie było żadnego.
…
Mam ochotę opróżnić jedną z tych butelek, co je mam w pokoju.
5 Komentarze
kiedyś opijemy te twoje studia. prędzej czy później, ale oblejemy (przytul)
Kurde.. Jakbym tylko mogła teraz do Poznania.. ;)
ale mozemy w berlinie oblewac niemeckim piwem xD… albo ja do gliwic ;)
Nie kuś dziewczyno, nie kuś!
Jak już przyjedziesz to kupimy jakieś niemieckie piwo, nalejemy do kufla z Octoberfestu (od tatusia! :D) i poudajemy srogie Niemki.. :D
no jak mam nie kusić?! puść sobie ich muzykę i wyboraź koncert (rozmarzony) a niemeckie piwo i w polsce może być xD