Chcę wkładać stopy w białą farbę.
Chcę zostawiać świeże ślady na podłodze.
Chcę by mój cień podążał za mną, śledził mnie i dopadał za rogiem.
Zerwały mi się moje perły. Z każdą kolejną spadały – moja miłość, wiara, pewność siebie i wola walki. Z każdym kolejnym uderzeniem o podłogę umierała we mnie iskierka tego, co miało umrzeć ostatnie. Stałam bezradnie z opuszczonymi ramionami czekając, aż ktoś przybiegnie i uratuje choć kilka ostatnich pereł. Kiedy nikt nie nadszedł, z oczu zaczęły lecieć łzy. Łzy bezsilności i zarazem wściekłości. Za tym sznurem pereł, co się zerwał i za nadzieją, co umierała ostatnia.
Chcę nieswoich dni.
Chcę nieswoich chwil.
Chcę nieswoich myśli.
Chcę nieswoich.. Tak. Tego też.
____________
A co mam?
Wiele.
Nic.