-
« Główna
-
Kategorie
-
Archiwa
Archiwa miesięczne: sierpień 2009
Huta (czy raczej obecnie koksownia) w Bytomiu. Obiekt niesamowity. Uwierzcie. Dzięki Krzyśkowi ( http://krzysztofglistak.blogspot.com/ ) udało mi się znaleźć w tym dziwnym miejscu i wiecie co? Sama się sobie dziwię, że tak strasznie mi się podobało. Miałam ochotę siedzieć tam i siedzieć. Cykać fotki i cykać.. Tu detal, tu detal, tam para, tam krople, tam znowu kupa koksu, jakieś idące do nikąd tory, wskaźniki, ściany betonu, wysokie wieże, kładki, strefa zagrożenia wybuchem.. I mimo tego wszystkiego dominującym elementem całego tego miejsca jest.. cisza. Pustka. Odniosłam wrażenie, że to jakaś opuszczona przez wszystko, co żyje i oddycha twierdza samowystarczalna. Z ponad czterech tysięcy pracowników zostało trzystu. Pozostali mieszkają dookoła huty, zbierają co cenniejsze kawałki żelastwa, wieszają za oknami pranie, jedzą i biwakują na podwórkach..
Bobrek to specyficzna dzielnica Bytomia.
[z zewnątrz]
[z zewnątrz]
[detal z zewnątrz]
[wewnątrz]
[detal jeszcze bardziej wewnątrz]
[detal w kolorze z bardzo wewnątrz]
[złapany przy pracy]
[złapani przy pracy-niepracy]
[B&W]
.enjoy or not
A tak w ogóle, to powiem wam, że wizyta w jakiejś hucie/kopalni/elektrowni to najlepsza metoda na złe kobiece samopoczucie. Wystarczy pięć minut, a już można poczuć się jak jedyny żywy, niewymarły obiekt żeński na Marsie.. Na wygłodniałym seksu Marsie.. :P
Dziś trochę zdjęć z zajezdni tramwajowej. Warsztaty fotograficzne się skończyły, czegoś się nauczyłam, coś zmieniłam, w jakiś sposób się rozwinęłam. Przede wszystkim poznałam kilka nowych naprawdę zwariowanych osób, z którymi mam nadzieję będę utrzymywać dalej kontakt..
Bo to czasem tak jest, że się chce czegoś nowego, a się nie da. Bo to czasem tak jest, że zmiany przychodzą do ciebie same. Bo to czasem tak jest, że trzeba dać w twarz, żeby się opamiętać. I tylko czasem ta niepewność jest niedobra.
Dlatego czasem warto wyłączyć telefon i być poza zasięgiem. Czasem, czasem.. Czasem.
Pochwalę się – dziś odkryłam w sobie coś nowego. Zrobiłam coś inaczej i nie było tak źle! Jutro drink z Majką – nie ma mowy, żebym nie zrobiła wtedy tego, co dzisiaj. To będzie prawdziwy chillout!
.enjoy or not




















