Archiwa miesięczne: sierpień 2009

Dziś kilka zdjęć z wtorkowej chorzowskiej sesji z Karoliną. Nie ma to jak babskie pogaduchy o facetach i… facetach.  :)

_DSC3420-2

_DSC3477-2

_DSC3474

_DSC3421-2

_DSC3505

_DSC3519-2

_DSC3514

_DSC3570-2

.enjoy          or not

Huta (czy raczej obecnie koksownia) w Bytomiu. Obiekt niesamowity. Uwierzcie. Dzięki Krzyśkowi ( http://krzysztofglistak.blogspot.com/ ) udało mi się znaleźć w tym dziwnym miejscu i wiecie co? Sama się sobie dziwię, że tak strasznie mi się podobało. Miałam ochotę siedzieć tam i siedzieć. Cykać fotki i cykać.. Tu detal, tu detal, tam para, tam krople, tam znowu kupa koksu, jakieś idące do nikąd tory, wskaźniki, ściany betonu, wysokie wieże, kładki, strefa zagrożenia wybuchem..  I mimo tego wszystkiego dominującym elementem całego tego miejsca jest.. cisza. Pustka. Odniosłam wrażenie, że to jakaś opuszczona przez wszystko, co żyje i oddycha twierdza samowystarczalna. Z ponad czterech tysięcy pracowników zostało trzystu. Pozostali mieszkają dookoła huty, zbierają co cenniejsze kawałki żelastwa, wieszają za oknami pranie, jedzą i biwakują na podwórkach..

Bobrek to specyficzna dzielnica Bytomia.

[z zewnątrz]

_DSC3110

[z zewnątrz]

_DSC3116

[detal z zewnątrz]

_DSC3109

[wewnątrz]

_DSC3121

[detal jeszcze bardziej wewnątrz]

_DSC3163

[detal w kolorze  z bardzo wewnątrz]

_DSC3175

[złapany przy pracy]

_DSC3231

[złapani przy pracy-niepracy]

_DSC3192

[B&W]

_DSC3197

.enjoy                   or not


A tak w ogóle, to powiem wam, że wizyta w jakiejś hucie/kopalni/elektrowni to najlepsza metoda na złe kobiece samopoczucie. Wystarczy pięć minut, a już można poczuć się jak jedyny żywy, niewymarły obiekt żeński na Marsie.. Na wygłodniałym seksu Marsie.. :P

Dziś trochę zdjęć z zajezdni tramwajowej. Warsztaty fotograficzne się skończyły, czegoś się nauczyłam, coś zmieniłam, w jakiś sposób się rozwinęłam. Przede wszystkim poznałam kilka nowych naprawdę zwariowanych osób, z którymi mam nadzieję będę utrzymywać dalej kontakt..

Bo to czasem tak jest, że się chce czegoś nowego, a się nie da. Bo to czasem tak jest, że zmiany przychodzą do ciebie same. Bo to czasem tak jest, że trzeba dać w twarz, żeby się opamiętać. I tylko czasem ta niepewność jest niedobra.

Dlatego czasem warto wyłączyć telefon i być poza zasięgiem. Czasem, czasem.. Czasem.

Pochwalę się – dziś odkryłam w sobie coś nowego. Zrobiłam coś inaczej i nie było tak źle! Jutro drink z Majką – nie ma mowy, żebym nie zrobiła wtedy tego, co dzisiaj. To będzie prawdziwy chillout!

zajezdnia

zajezdnia

zajezdnia

zajezdnia

.enjoy                         or not