Archiwum kategorii: 1

W uczelnianym tempie życia nie ma miejsca na zmartwienia, smutki czy zapadki emocjonalne. Przynajmniej tak własnie było dotychczas. Ale jak to w moim życiu bywa, wszystko się zmienia, skręca i wypluwa. Obecnie jestem w jakimś takim dziwnym stanie umysłowo emocjonalnym, że nie wiem już co się ze mną czasem dzieje.

Codzienne jeżdżenie do Katowic robi swoje i moja zdolność percepcji czegokolwiek jest nieco obniżona. Jazda 34 km w jedną stronę i 34 km w drugą (plus dojazd na autostradę) staje się w końcu automatyczna.. Co jest złe! Bo pieczarki wysrastają czasem jak po deszczu..

Zajęcia fajne. Ludzie fajni. Atmosfera fajna. Wybijające korki super. Robotnicy fajni. Ogólnie fajnie. Pracuję, projektuję, wymyslam, kombinuję. Jeszcze więcej kombinuję. Czasem się z kimś spotkam, kogoś nowego poznam.. I jest.. Fajnie.

I ogólnie. Dużo się dzieje. I jest jeszcze fajniej.

Dobranoc.

Sił mi brak. Po prostu sił mi brak. Cała odkładana gdzieś we wnętrzu energia uleciała wraz z pierwszą jaskółką. Idzie lato. Czas słońca i radości. A ja tego nie widzę. Wstaję rano i wiem jak ten dzień będzie wyglądać. Wstaję rano zmęczona. Sen nie przynosi wypoczynku. Jest jedynie chwilą, w której się nie myśli. Nie myśli o codzienności. Nie myśli o sporach, kłótniach, wymianach zdań, widzianych łzach, słyszanych słowach, świadomości niemożności przyniesienia pomocy. I stoisz między młotem i kowadłem. Kładziesz głowę pod gilotynę wtrącając zdanie lub dwa.

I czujesz, że jesteś sam.